9e3ab323c72bc0959680b8c0ad76dfaf

Owoce i warzywa, których NIE MOŻEMY jeść zimą

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Warzywa i owoce to najważniejsze produkty w diecie człowieka. Są źródłem witamin i cennych pierwiastków, pobudzają enzymy trawienne, uodparniają na choroby. Prawda? Niestety nie zawsze. Współcześnie płody rolne skażone są ogromną ilością pestycydów, uprawiane w sztucznych warunkach, np. hydroponicznie, a nawet sztucznie doprowadzane do stanu dojrzałości. Odbija się to zarówno na ich wartości odżywczej, jak i smaku.

Dotyczy to szczególnie warzyw i owoców z importu, nieporównywalnie gorszych niż sezonowe produkty od zaufanego rolnika. Poza tym według tradycyjnej medycyny chińskiej niektóre warzywa i zdecydowana większość owoców, przynajmniej w wersji surowej, wychładzają organizm – dlatego w naszych warunkach klimatycznych nie należy ich spożywać po sezonie. Oto siedem warzyw i owoców, z których warto zrezygnować zimą.

POMIDORY

„Addio, pomidory, addio, ulubione” – śpiewał w latach 60. Kabaret Starszych Panów, gdy kończył się sezon na te warzywa (w sensie botanicznym: owoce, bo pomidor de facto jest jagodą!). My, teoretycznie, z pomidorami nie musimy się rozstawać. Mamy do nich dostęp przez okrągły rok w sklepach i na bazarach. Ale pomidor pomidorowi nierówny. Wie o tym każdy, kto próbował okazów prosto spod słońca i holenderskich Wasserbombe, czyli „bomb wodnych”, jak nazwali je Niemcy, zirytowani brakiem smaku importowanych pomidorów. To znamienne, że chłodna i pochmurna Holandia jest drugim po Meksyku producentem i eksporterem tych warzyw na świecie.

Również do nas trafia mnóstwo płodów rolnych od tamtejszych producentów. Zazwyczaj nie dorastały one w ziemi, tylko w wełnie mineralnej, czyli macie z nitek mineralnych, nasączanej wodą i nawozami. Zimą trafiają do nas również pomidory z Maroka i Wysp Kanaryjskich. Niestety one także w niewielkim stopniu korzystają ze słońca, ponieważ docierają do nas zielone i dojrzewają w sztucznych warunkach.

Być może więc Starsi Panowie robili słusznie, żegnając się z ukochanymi warzywami aż do kolejnego sezonu?

OGÓRKI

To również jeden z hitów eksportowych Holandii, doświadczających odżywczych właściwości wełny mineralnej i sztucznych nawozów. Pochodzi z Indii i uprawiany jest od ponad 3000 tys. lat. Do Europy trafił już w czasach starożytności, ale jego szklarniową uprawę zapoczątkował Ludwik XIV w ogrodach Wersalu w XVII w. Obecnie ogórek znany jest w ponad 100 odmianach. Tradycyjnie zajadamy się nim latem. Stanowi on jedną z podstaw orzeźwiających sałatek. Oparte na tym warzywie potrawy w rodzaju mizerii czy tzatzików (sos z ogórków, czosnku i jogurtu) doskonale sprawdzają się w upalne dni i przyjemnie schładzają organizm… No właśnie, schładzają – tylko czy akurat tego nam potrzeba zimą? Tym bardziej że ogórek nie ma najlepszej prasy jeśli chodzi o wartości odżywcze. Owszem, ma silne właściwości alkalizujące – co jest dużą zaletą, biorąc pod uwagę zakwaszający charakter większości produktów spożywczych. Jednak niewiele znajdziemy w nim witamin i minerałów, za to dużo… wody, która stanowi 96 proc. masy tego warzywa

SZPINAK

Zimą rzadko gości w polskim spożywczaku, jednak w niektórych marketach dostępny jest szpinak z importu. Jeśli chcemy sobie przypomnieć smak późnego lata, można zaryzykować taki zakup, ale poza sezonem nie warto zbyt często wprowadzać tego warzywa do menu.

Według rankingu organizacji Environmental Working Group szpinak jest jednym z najbardziej skażonych pestycydami warzyw. W badanych próbkach znaleziono m.in. wysoką zawartość kadmu, toksycznego związku uszkadzającego nerki, zaburzającego czynności układu krążenia oraz przyczyniającego się do powstawania anemii i osteoporozy. W szpinaku występuje też wysokie stężenia insektycydów, takich jak permetryna, dimetoat czy DDT (dichlorodifenylotrichloroetan). To chyba wystarczające argumenty za tym, by poczekać na sezon i zaopatrzyć się w to warzywo z pewnego źródła.

Ostrożność w spożyciu szpinaku warto zachować również z innych powodów. Roślina ta zawiera szczawiany, wiążące niezwykle ważny dla naszego zdrowia wapń i utrudniające jego przyswajanie w organizmie.

Ponadto, wbrew obiegowym informacjom, ulubiona strawa Popeye’a wcale nie jest źródłem żelaza – zawiera go niewiele i w formie słabo przyswajalnej dla człowieka.

CYTRUSY

Łyk lata w środku zimy? Niekoniecznie. Nie tylko dlatego że owoce cytrusowe zaczynają dojrzewać w listopadzie. Choć kojarzą nam się z ciepłymi krajami i do naszych sklepów trafiają m.in. z gorącego południa Europy oraz krajów Azji i Afryki, to jednak mają właściwość niekorzystną w naszym klimacie: wychładzają organizm. Wie o tym każy, kto podczas upałów próbował orzeźwiającej wody z cytryną lub lemonką. Podobne działanie mają pomarańcze i grejpfruty.

Cytrusom przypisujemy cudowne właściwości uodparniające dzięki rzekomo wysokiej zawartości witaminy C. Tyle że lepsze źródła kwasu askorbinowego znajdziemy we własnym ogródku. Jest nim choćby pietruszka lub czarna porzeczka. Jeszcze więcej zawierają jej owoce dzikiej róży i głogu, krzewy występujące pospolicie na terenie całej Polski.

Cytrusy jak najbardziej powinniśmy spożywać zimą – jeśli jesteśmy akurat na wczasach w Hiszpanii, gdzie można zrywać je prosto z drzewa.

KIWI

Pochodzi z krajów dalekiej Azji: Chin, Indii i Japonii, częściej jednak kojarzone jest z Nową Zelandią. I faktycznie – swoją obecną nazwę jagoda aktinidii zyskała od zamieszkującego antypody ptaka kiwi. Obecnie uprawiane jest również we Włoszech, Francji i Grecji. Podobnie jak cytrusy, owoc kiwi ma właściwości wychładzające, dlatego nie warto zajadać się nim w mroźne dni. Tym bardziej że zawiera alergogenną aktynidynę, która u osób uczulonych na ten związek może wywołać wysypkę, ból gardła, duszności, a w skrajnym przypadku zapaść. Niekorzystny wpływ na nasze zdrowie mają również znajdujące się w kiwi szczawiany wapnia, będące jedną z przyczyn powstawania kamieni nerkowych. Jagoda aktinidii ceniona jest jako bogate źródło witaminy C, jednak tej ostatniej w naszej żywności obecnie nie brakuje. Przy zrównoważonej diecie niedobór kwasu askorbinowego raczej nam nie grozi, więc zimą kiwi możemy sobie spokojnie darować.

BANANY

Dobry sposób na uzupełnienie energii po wysiłku fizycznym. Banany mają bowiem sporą ilość łatwo przyswajalnej fruktozy – po ich spożyciu dostajemy szybki zastrzyk cukru do krwi. To z kolei skutkuje zwiększoną produkcją insuliny, która zbija cukier i sprawia, że… ponownie stajemy się głodni i chętnie sięgamy po kolejnego banana lub inną słodką przekąskę.

Zaspokajanie apetytu za pomocą monosacharydów, np. fruktozy, niekoniecznie służy nam zimą, gdy większość z nas zażywa mniej ruchu i mniej efektywnie spala kalorie. W rezultacie po tego typu posiłkach możemy spodziewać się przyrostu tkanki tłuszczowej.

Jednak nie tylko dlatego bananów lepiej unikać o tej porze roku. Podobnie jak cytrusy czy kiwi, owoce bananowca mają działanie wychładzające. Zawierają one spore ilości potasu, który ma wpływ na termoregulację organizmu. Gdy równowaga sodowo-potasowa zostaje zaburzona na korzyść tego drugiego pierwiastka, otwierają się pory skóry, zwiększa się potliwość i organizm zaczyna wypromieniowywać ciepło.

Warto też mieć świadomość, że banany znajdujące się na półkach naszych sklepów żółty kolor zawdzięczają nie słońcu, a etylenowi – związkowi, który pomaga im dojrzeć po drodze z Ameryki Południowej na europejskie rynki.

TRUSKAWKI

Truskawki w zimie? To możliwe! Chemia spożywcza potrafi zdziałać cuda. Jej możliwości doświadczamy również w lecie, kupując w sklepie lub na targu importowane truskawki w plastikowym pojemniczku. Taki owoc, jeśli jest wyhodowany bez wspomagaczy, pleśnieje już po dwóch, trzech dniach po zerwaniu z krzaczka. Jest bowiem bardzo delikatny i pozbawiony ochrony twardej skórki, którą ma np. pomarańcza. W dodatku truskawki rosną tuż nad ziemią, skąd łatwiejszy dostęp do nich mają rozmaite insekty oraz grzyby. Dlatego hodowcy obficie „zabezpieczają” te owoce za pomocą pestycydów i środków grzybobójczych. Dzięki temu mogą one przetrwać znacznie dłużej niż okazy wolne od „chemii”.

Wielu europejskich producentów uprawia truskawki metodą hydroponiczną, czyli w warunkach bezglebowych, wyłącznie na pożywkach wodnych. Taka technika umożliwia ograniczenie zastosowania pestycydów, jednak niekorzystnie odbija się na smaku owoców.

Mimo intensywnej barwy, zadziwiająco jednolitych, pękatych kształtów i nieskazitelnej powierzchni zimowe truskawki z importu smakują równie wyraziście, jak pomidorowe Wasserbombe.

Autor : Przemysław Ćwik

Wpis : http://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilaktyka/warzywa-i-owoce-ktorych-lepiej-nie-jadac-w-zimie-ogorki-pomidory-banany-kiwi/tnf2c

 

 

 

6 comments on “Owoce i warzywa, których NIE MOŻEMY jeść zimą

  1. Wyrzucialam pomaranczke do smieci! Zakladam czapke i walonki i zaopatrzona w szufle sniegowa biegne do ogrodu w poszukiwaniu porzeczek!!!!!

  2. Obalę mit o holenderskich pomidorach, bo tak się składa, że pracuję na ich sortowni, ale bywam też na szklarni, gdzie rosną. Są o niebo lepsze niż polskie pomidory, wcale nie smakują jak woda. Nie rosną w wacie, tylko w normalnej ziemi. Co ciekawe, moja firma praktycznie wszystko importuje do Niemiec, więc gdyby Niemcom nie smakowały te pomidory, to chyba nie byłoby na nie zbytu, prawda? :D I zimą są o wiele lepsze, i o wiele bardziej zadbane, bo na szklarni rośnie ich mniej, więc można się nimi lepiej zaopiekować.

Odpowiedz na „~boboAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.